| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Patagg

Dołączył: 22 Lip 2008 Posty: 37 Skąd: Żychlin
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 10:49 am |
|
|
Nie zgodzę się... jest wiele przypadków, gdzie rodzice są deistami... lub wręcz ateistami a dzieci ofiarowują swoje życie Bogu.
Powołanie jest łaską i może zostać powołany każdy. Tylko jeszcze kwesta jak odpowie na to powołanie. To bardzo odpowiedzialna decyzja. Wielu boi się ją podjąć... woli wybrać łatwiejsze życie... _________________ "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną." Ap 3, 20 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
organista18
Dołączył: 24 Sie 2008 Posty: 67 Skąd: Woźniki k.Wadowic
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 12:16 pm |
|
|
| oczywiście, ale powołanie musi mieć także grunt. Co nie oznacza, że jest on koniecznie potrzebny. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
maxym Moderator

Dołączył: 08 Wrz 2007 Posty: 698 Skąd: WSCHOWA
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 2:01 pm |
|
|
To co bez fundamentu kiedys runie, dlatego jest postulat nowicjat juniorat albo seminarium, Nie zgodze sie ze dom rodzinny jest najwazniejszy, jest wazny jest potrzebny ale nie jest niezastapiony, wiem to po znajomych ksiezach i braciach... _________________ NIE ZAWSZE JESTES TYM KIM CHCIAŁEŚ BYĆ. CZASEM LOS DECYDUJE INACZEJ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
bogumiła
Dołączył: 03 Sie 2008 Posty: 107 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 2:18 pm |
|
|
Trzeba modlitwy, za powołania i za kapłanów.
Jest mniej kandydatów do kapłaństwa, co nie znaczy, że jest mniej powołań.
Często młodzi chłopcy w zgiełku światowym 'nie słyszą" wyraźnie, idą na studia i ich decyzja odwleka się, nie są po prostu zdecydowani.
Jeden ojciec mówił mi, że to dobrze. Dorosną, spoważnieją i może wtedy odpowiedzą Bogu. Potrzeba przecież lekarzy, inżynierów..na misjach.
Może to sprawa niżu demograficznego?
Jakkolwiek, módlmy się o powołania, te święte.. _________________ Nie złamie trzciny nadłamanej... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
alexis Przyjaciel Forum
Dołączył: 16 Lis 2007 Posty: 479 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 2:26 pm |
|
|
Otóż to... Tak jak powiedziałam wyżej... różnie to bywa. A łaska Boża działa czasem w przedziwny sposób. W mojej miejscowości jest pewna rodzina, która dosłownie "nawróciła " się, z zupełnej opieszałości religijnej, po tym, jak córka została siostrą zakonną (oczywiście po stoczeniu prawdziwej batalii z rodziną). Jej rodzice nie byli ani na obłóczynach, ani na ślubach, zaś na co dzień z Kościołem mieli "rzadki " kontakt. Po wielu latach, mam wrażenie, ze dzięki wytrwałości tej dziewczyny i jej niezwykle dobrym sercu, a nade wszystko dzięki Bożej łasce, rodzina zaczęła ją akceptować, a zarazem zbliżyła się do Kościoła uczestnicząc aktywnie w jego życiu...
Przywołałam ten przykład Siostry, gdyż powołanie do życia konsekrowanego nie dotyczy wyłącznie księży. I choć temat wątku, owszem, dotyczy "seminarium", myślę, że można by na łaskę powołania patrzeć nieco szerzej. _________________ "Oby mi Bóg dał słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano!" (Mdr 7,15) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
alexis Przyjaciel Forum
Dołączył: 16 Lis 2007 Posty: 479 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Sob Wrz 06, 2008 2:31 pm |
|
|
Dodam jeszcze w kontekście tego, co powiedziałała Bogusia - mam kontakt z tą wspomnianą Siostrą i kiedyś w rozmowie usłyszałam:
" Gdybyście się tak nie modlili za mnie, nie byłoby zapewne tego, co jest"...
A zatem modlitwa o powołania i za tych, co są powołani...naprawdę działać może cuda. Naocznie niejako tego doświadczyłam. _________________ "Oby mi Bóg dał słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano!" (Mdr 7,15) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jantar

Dołączył: 26 Lip 2007 Posty: 56 Skąd: Śrem
|
Wysłany: Sro Paź 01, 2008 5:30 pm |
|
|
Hmm... Z mojej perspektywy, problemem też jest po części w pewnym sensie "strach" przed tym, że wybierając drogę kapłaństwa, skazuje się na samotność, na to, że tak na dobrą sprawę ten wybór determinuje reszte życia... No o ile bowiem, będąc świeckim, zawsze można się "przebranżowić", zmenić pracę, itd., to jednak z życiem kapłańskim myślę że tak nie jest...
Wybór zatem niełatwy, który powinien być wspomagany, tudzież przez kierownika duchowego (np: stały spowiednik) czy też np: rodziców. Jednakże - rodzice - bo tu też leży problem - lubią często mówić "owszem, mało jest powołań, mało księży", to jednak "poświęcenie" ich dziecka dla Kościoła... Moim zdaniem cos w tym też jest. _________________ Jeśli raz posmakowałeś latania,
będziesz już zawsze chodził z oczami utkwionymi w niebo,
bo tam byłeś i zawsze będziesz chciał tam wrócić. (Leonardo Da Vinci) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
alexis Przyjaciel Forum
Dołączył: 16 Lis 2007 Posty: 479 Skąd: Śląsk
|
Wysłany: Sro Paź 01, 2008 9:16 pm |
|
|
Tak... Czasem upłyną długie lata, zanim rodzice zrozumieją, że... nie oni poświecają dziecko Bogu, tylko Bóg wybiera i darzy łaską...
No i jak słyszę: "On/ona poszedł Bogu służyć..."...to zawsze nie wytrzymuję.. Przecież KAŻDY służy! Kapłaństwo, zakon to jedynie specyficzna służba. Ale tak to jest z tymi stereotypami. _________________ "Oby mi Bóg dał słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano!" (Mdr 7,15) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|